Xbox Game Pass od lat jest przedstawiany jako jeden z fundamentów gamingowej strategii Microsoftu. Abonament miał nie tylko zastąpić część tradycyjnej sprzedaży gier, ale też przyciągnąć graczy do całego ekosystemu Xboxa: konsol, PC i chmury.
Według informacji opisywanych przez The Wall Street Journal, usługa ma obecnie około 30 milionów subskrybentów. To duża liczba, ale znacznie niższa od wewnętrznych prognoz Microsoftu, które miały zakładać około 77 milionów użytkowników w 2026 roku.
Warto podkreślić, że Microsoft nie potwierdził najnowszych danych. Firma od dawna nie publikuje regularnych aktualizacji liczby subskrybentów, dlatego raport należy traktować ostrożnie. Jeśli jednak liczba około 30 mln jest prawdziwa, oznacza to, że Game Pass rozwija się wolniej, niż oczekiwano.
To ważne także w kontekście przejęcia Activision Blizzard. Microsoft wydał ogromne pieniądze, by przejąć marki takie jak Call of Duty, Diablo, Overwatch, Warcraft i Candy Crush. Jednym z celów było wzmocnienie katalogu Game Passa i zachęcenie większej liczby osób do opłacania abonamentu.

Problem w tym, że model subskrypcyjny w grach nie działa tak samo jak w filmach czy muzyce. Premiery takie jak Call of Duty mogą zarabiać ogromne pieniądze nie tylko na sprzedaży gry, ale też na dodatkach, przepustkach sezonowych i mikrotransakcjach. Wrzucenie ich do abonamentu od dnia premiery zwiększa zasięg, ale może ograniczać część przychodów z klasycznej sprzedaży.
Microsoft zmienił też strukturę Game Passa. Najdroższy wariant nadal oferuje premiery pierwszego dnia, ale tańsze poziomy dostępu mają bardziej ograniczoną ofertę. Dla firmy to sposób na zwiększenie przychodów. Dla graczy oznacza to, że usługa stała się mniej przejrzysta niż kilka lat temu.
30 milionów subskrybentów to nie porażka. To nadal jedna z największych usług gamingowych na rynku. Różnica między aktualną skalą a dawnymi prognozami pokazuje jednak, że nawet największe marki i ogromne inwestycje nie gwarantują automatycznego wzrostu.
Game Pass pozostaje ważnym elementem strategii Xboxa. Coraz bardziej wygląda jednak nie jak usługa, która zdominuje cały rynek, lecz jako narzędzie do utrzymania graczy w ekosystemie Microsoftu.